środa, 31 grudnia 2014

2014

Życzę Wam, aby kolejny rok nie był gorszy od poprzedniego. Znajdujcie czas na ważne sprawy, spełniajcie marzenia i odnajdujcie jak najwięcej radości wokół siebie.


Do zobaczenia w 2015!


sobota, 27 grudnia 2014

DIY Worek na różności z poszewki

Szyjąc poszewki często potrzebuję odpowiedniego rozmiaru lub kształtu poduszki np. okrągłej. Najszybciej i najtaniej wychodzi  gdy zrobię taką samemu. W tym celu kupuję gotowe wypełnienia z IKEA, wybebeszam je i wypycham nową poduchę. Po takim zabiegu pozostają mi niepotrzebne poszewki z wypełniaczy. Jako, że uzbierało mi się już ich kilka postanowiłam znaleźć dla nich zastosowanie. Tak oto pojawił się pomysł na poniższy recyklingowy tutorial.


U mnie takie worki świetnie spisują się przy segregacji ubrań do prania i właśnie w tym celu powstał mój egzemplarz, jednak pomysłów na wykorzystanie na pewno znajdziecie wiele ;)

Potrzebujemy:


1 - poszewkę
2 - taśmę
3 - sznurek

Moja poszewka miała trzy boki zszyte, więc pracę rozpoczęłam od wykończenia niezszytego brzegu. Aby jak najmniej zmniejszać przyszły worek do obszycia wykorzystałam bawełnianą taśmę.


Następnie w odległości ok 0,5 - 1 cm poniżej przyszyłam taśmę, która wkrótce stanie się tunelem na sznurek.

 
Należy pamiętać o otworach na sznurek - w tym celu odcinamy ok 2 cm więcej taśmy, zawijamy aby się nie strzępiła i przyszywamy. Następnie tak samo rozpoczynamy wszywać drugi kawałek taśmy i analogicznie robimy po przeciwnej stronie worka.
 

Przyszywamy drugi brzeg taśmy i mamy gotowy tunel.


Teraz pozostaje tylko wciągnąć sznurki i worek gotowy :)



Zużyłam:
1 poszewkę po poduszce 35x35 cm
ok 1,45 m bawełnianej taśmy
ok 1 m bawełnianego sznurka
ok 30 min. czasu razem z wyciągnięciem i schowaniem maszyny oraz innych szpargałów ;)

Pozdrawiam!

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Wygląda na to, że w tym roku jedyny śnieg, w te święta, na jaki mogę liczyć, to ten który zrobiłam sama ;)
 

Jednak mimo braku białej pierzynki za oknem życzę Wam wspaniałej świątecznej atmosfery, cudownych chwil spędzonych w gronie najbliższych oraz odpoczynku od codziennych trosk.

Wesołych Świąt!
 
 
 
 

niedziela, 7 grudnia 2014

Mobilizacja

Macie też tak, że kupujecie/przynosicie do domu/nie wyrzucacie czegoś co Wam się przyda kiedyś (a może nigdy)? Bo takie fajne, ciekawe i pewnie kiedyś będzie jak znalazł.
Uporałam się już ze zbieractwem ubrań, ale przyplątało mi się nowe. Kupuję tkaniny. Bo ładne, tanie, idealnie pasujące do mieszkania. Naszyłam się poduszek i firanek, tutaj muszę przystopować, bo szafy nie pomieszczą. W międzyczasie zaczęłam kupować Burdę, bo wielkie ambicje miałam. Kupiłam też trochę tkanin, aby ambicjom dać się wyżyć. Teraz piszę o tym tutaj. Będę miała dodatkowego kopa, aby zabrać się za szycie tych wszystkich spódnic i sukienek, albo na początek jednej bluzki :P


Pomóżcie ;) Jeszcze jedna poduszka czeka w kolejce, ale potem to już muszę jakoś usprawiedliwić te moje zakupy, bo półka ugina się od czasopism, a w szafie zamiast ubrań tkaniny (nie mieszczą się już w koszu, który na ten cel kupiłam!).

poniedziałek, 24 listopada 2014

Bo maszynę fajnie mieć

Osobiście uważam, że szycie na maszynie staje się coraz popularniejsze. Mówi mi o tym ilość blogów o tej tematyce oraz ilość internetowych sklepów z tkaninami (szkoda, że tych stacjonarnych w mojej okolicy jak na lekarstwo). Zwiększa się też wokół mnie liczba osób posiadających maszynę do szycia. Dzisiaj do tego grona dołączyła moja siostra czym mnie zaskoczyła, ale trzymam kciuki, aby załapała bakcyla ;)).

Na dowód tego, że maszynę fajnie mieć dzisiaj poszewka, która powstała dzięki skrawkom kolorowych tkanin sztuk 4 (no i oczywiście suwakowi i niciom) oraz chwili wolnego czasu w niedzielne popołudnie. Dzięki temu odmieniłam bliżej nieokreśloną stylistycznie poduszkę jaką Najmłodszy upatrzył sobie w hurtowni tkanin za całe 2 zł.


Pierwszy raz użyłam ściegu ozdobnego - w końcu po coś chciało się mieć te bajery :P. Nie jest idealnie, ale widzę potencjał. 


Tak więc: dziewczyny do maszyn! 

Choćbym nie wiem ile ją prasowała, ciągle wygląda na wygniecioną :/ W związku z tym, że nie zdobyłam stacji parowej, jaką można było wygrać ostatnio na kilku blogach musicie mi wybaczyć to niedociągnięcie :P

piątek, 31 października 2014

Cukierek czy... makaron z pomidorami?

Nie ozdobiłam mieszkania, nie przebrałam się za upiora, nie zbierałam cukierków i nie robiłam innych tego typu rzeczy.
Jednak uległam marketingowi i mieliśmy Halloween na talerzach ;P

 
Świętujecie?

niedziela, 26 października 2014

Ukryłam zamek i odkrywam sypialnię

Nasza pierwsza sypialnia była żółto-brązowa. Słoneczne ściany miały dodawać energii o poranku. Pomysł może i ciekawy, ale w naszym przypadku nietrafiony :)
Po przemalowaniu na szaro salonu ten sam kolor wybraliśmy do sypialni. Staram się teraz ujednolicić kolorystycznie nasze mieszkanie. W kąt idą niepasujące dodatki, wszystkie poduchy zyskały nowe poszewki. W ciągu ostatniego roku maszyna przydała się jak nigdy.


Przyszła wreszcie kolej na ostatnie zielone poszewki, które ciągle czekały na swoje 5 minut i tak oto w którąś niedzielę (od jakiegoś czasu tylko w ten dzień tygodnia mam trochę wolnego czasu) uszyłam szare poszewki z krytym zamkiem.


Miałam zwykłe suwaki i plan był taki, aby wszyć je jak zawsze - czyli z widocznym ściegiem. W trakcie pracy zaczęłam kombinować jak tu okryć i suwak, i ścieg. Po części udało się: suwak widać dokładniej dopiero na zbliżeniu i naciągnięciu materiału.


Nie jest to jednak zamek kryty, więc idealnie nie jest. Mimo to efekt mnie zadowala, a przy okazji nauczyłam się czegoś nowego. Resztę (po fakcie) doczytałam w "Burdzie". Zastanawiam się tylko, czy faktycznie potrzebuję specjalnej stopki, aby zrobić to idealnie (możne któraś z Was jest w stanie coś podpowiedzieć). Może następna spódnica będzie już z krytym zamkiem? ;)


Girlanda cotton balls, o produkcji której pisałam TUTAJ idealnie wpasowała się w kolorystykę naszych wnętrz. Ma już prawie rok i nadal świetnie wygląda.


Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu ;)

środa, 1 października 2014

Poduszki dla niezdecydowanych

Bez zbędnych wstępów przedstawiam propozycję dla niezdecydowanych.



Bardzo spodobał mi się wzór, więc zakupiłam po kawałku w moich ulubionych kolorach. Następnie postanowiłam odmienić nowymi poduszkami sypialnię (powstało więcej niż te 2, ale o tym następnym razem). W sumie nie miałam dylematu, którą tkaninę wybrać.


Lubię tą ich dwulicowość :)

___
Jak zauważycie wprowadziłam przy dodawaniu komentarzy weryfikację obrazkową. Niestety fala spamu przybierała na sile i zostałam do tego zmuszona. Mimo tego zapraszam Was serdecznie do komentowania ;)
Pozdrawiam.

niedziela, 14 września 2014

Narzuta prawie patchworkowa

Myślałam o jej uszyciu już od dłuższego czasu. Wypełnienie kupiłam tak dawno, że już nawet nie pamiętam kiedy. Uzbierałam kawałki tkanin, pocięłam i ... zostawiłam. Tak dojrzewałam i zastanawiałam się jak obszywa się brzegi, czy możne nie lepiej zrobić wszystko na lewej stronie i wywlec, no i co z pikowaniem.  Przerwa w szyciu torby zaowocowała i tak powstała ONA - moja pierwsza narzuta.  


Nie jestem w tym wprawiona, nie mam odpowiedniego sprzętu i pewnie popełniłam wiele błędów, ale dumna jestem jak paw. Pikowanie zrobiłam w "szalone górki i choinki" :) Tak to obmyśliłam, bo wiedziałam, że nie mam szans na zrobienie równych przeszyć, pojechałam więc krzywo na maksa.


Lamówkę obszyłam wg tej instrukcji. Wyszła za pierwszym razem :)

  

Tak oto u Najmłodszego trochę się zmieniło (wcześniej miał polarowy kocyk, który już wiele przeżył), choć po prawdzie nowa narzutka nie tylko tam pasuje ;)


Miłego tygodnia :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Powroty...

...nie zawsze są łatwe...




...ale mogą wiązać się z przyjemnościami!


Do zobaczenia ;)

czwartek, 31 lipca 2014

Kto czyta nie błądzi

Tak w ostatniej chwili i dlatego, że Magda tak ładnie zaprosiła, że aż wstyd mi było nie wziąć udziału, dołączam do zabawy " Kto czyta nie błądzi" i przedstawiam czytelnicze hity Najmłodszego z blokowej szuflady :)
Post będzie ekspresowy, bo nie ma co czytać moich wypocin - lepiej ten czas poświęcić na dobrą książkę (i to nie tylko którąś z poniższej listy ;)).


Najczęściej czytane ostatnio są u nas komiksy z Kaczorem Donaldem :) Mamy już małą kolekcję, rozsianą po wszystkich zakamarkach mieszkania - lojalnie Cię Magdo ostrzegłam, że taka pozycja też będzie :)


Lubiany jest też "Zając Poziomka". Do książki dodana była gra planszowa, co u Młodego daje +10 pkt-ów do fajności :D. W środku mamy 12 rozdziałów odpowiadających miesiącom kalendarzowym.


Mnie osobiście najbardziej przekonują ilustracje.


Dalej przebój wielu pokoleń, czyli Wróbelek Elemelek :)


Mieliśmy kiedyś opowiadania o Wróbelku wypożyczone z biblioteki i był problem, aby się z nimi rozstać ;)
Teraz od jakiegoś czasu mamy swoją wersję i wałkowaliśmy ją już wielokrotnie. Będąc dzieckiem, czytałam "Psoty i kłopoty Wróbelka Elemelka", a moja mama zachowała tę książkę - teraz przydaje się gdy jesteśmy u niej.


Mamy też książkę, której dorośli w naszej rodzinie nie lubią. I nie jest to wina książki, ale tego, że Młody miał etap, w którym codziennie chciał czytać tylko tą jedną pozycję :)


Doszło to tego, że "Koziołek" był chowany do szafy i odpoczywaliśmy od niego, do czasu aż jego największy fan nie przypominał sobie o nim :P


Następna została wytypowana książka o zamkach, rycerzach i życiu w średniowieczu.


Poniżej ilustracja, którą wyjątkowo upodobał sobie nasz mały czytelnik. Bardzo interesuje go gdzie jest sypialnia, gdzie robi się jedzonko i jak to było z tymi toaletami ;)


Na koniec książka, którą nie czytamy zbyt często, ale kiedy przyszło do wybierania pozycji do tego postu, okazało się, że ta jest super i też muszę ją wybrać ;)


Do poczytania nie tylko w okresie świątecznym :)


Zapraszam Was do Magdy, która zrobi wielkie podsumowanie hitów z biblioteczek maluchów.

Od siebie obiecuję, iż postaram się, aby następny post był bardziej w temacie rękodzielniczym. Nie wiem jak szybko to nastąpi, bo czasu mało, a długo wyczekiwany urlop i wyjazd wakacyjny za pasem :), ale będzie mi miło jeśli poczekacie :D

Pozdrawiam!

wtorek, 22 lipca 2014

Małe zwycięstwa

Witam.
Wiem, dawno mnie nie było. Nie będę się z tego tłumaczyć, bo na brak czasu nie tylko ja narzekam. Co więcej dodam, że nadal mało mnie będzie.

Mam postanowienie, iż dopóki nie skończę szyć aktualnego wymiankowego zamówienia, to nie zabieram się za nic innego. I tak pocięta spódnica wisi na wieszaku, przygotowane tkaniny na kołderkę siedzą upchane w szafie, a wygrane ostatnio u Long Red Thread śliczne tkaniny czekają cierpliwie na półce.


Mam już kilka pomysłów jak je wykorzystać.


 Tymczasem najmłodszy zaklepał sobie tkaninę w nietoperze - też miałam na nią ochotę:)

   
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła pokazać Wam efekty mojej przedłużającej się pracy z maszyną, a pewne małe Babiszonki zasiądą do malowania swoich poduszek.

Trzymajcie kciuki za walkę z letnim rozleniwieniem i wieczornym zmęczeniem!

Pozdrawiam!

niedziela, 22 czerwca 2014

Zajadamy filc - czyli kolejna wymiana

Dokonała się wymiana książkowo-rękodzielnicza między mną, a Magdą z bloga W biegu Pisane.
Magda była jedyną osobą, która zgłosiła chęć przygarnięcia książki z mojej biblioteczki, a jednocześnie jakiś czas wcześniej zgłosiłam się do niej z prośbą o uszycie filcowych zabawek do kuchni mojego synka.
Szczęśliwie dobrnęłyśmy do końca naszego wzajemnego szycia, a ja nawet w między czasie wygrałam w jej candy filcowe pudełko, które idealnie mieści wszystkie nowe "smakołyki".

Koniec gadania! Przedstawiam pyszności spod igły Magdy:


Mamy pizzę, która zachwyciła mnie totalnie już jakiś czas temu:

widzicie te maleńkie pieczareczki? :)
jajeczka:


kanapki:

serek z dziurami! jak prawdziwy :)

coś na deser:

mniam, mniam :)

oraz herbatę w torebkach:

teraz tylko takich torebek używamy :)

a wszystko zamknięte w pięknym pudełku:




Jestem zachwycona.... co tam ja - synek jest zachwycony! Teraz nie ma wyjazdu, bez "jedzonka". Jak zabawa to tylko w restaurację :) Jeszcze raz dziękujemy za te wspaniałości. 

Korzystając z okazji pokażę Wam recyclingową lodówkę, którą jakiś czas temu tata zmajstrował dla potomka:


Wracając do wymiany, to część książkową również uznaję za bardzo udaną i wkrótce zabieram się za czytanie :)


O tym co ja przygotowałam dla Magdy oraz jej wrażeniach z wymiany mozecie poczytac na jej blogu... o TUTAJ. U mnie mała zajawka:


 Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy szczęśliwie dobrnęli do końca tego długiego wpisu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...