środa, 2 grudnia 2015

Kalendarz adwentowy

Robicie?
U nas jest to już trzeci raz. Jak zawsze na ostatnią chwilę, ale udało się. W środku Najmłodszy znajdzie zadania do wykonania samodzielnie lub z naszą pomocą, drobne upominki i kilka słodkości. Więc bardzo podobnie jak rok temu (musicie uwierzyć na słowo :), bo okazało się, że zeszłorocznego nie umieściłam na blogu). Zmianie uległo "podanie kalendarza". Tym razem wszystkie karteczki zamknięte są w pudełku po ciastkach.



Zdjęcia mało doświetlone, bo robione w nocy. Taka pora roku :( Ale widać to co najważniejsze ;)

Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 11 października 2015

Wyniki candy nr 4

Na wstępie przepraszam, że kazałam Wam tak długo czekać. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia. Z wielką przyjemnością obserwowałam pojawiające się komentarze. Aby nie przeciągać przedstawiam bardzo krótką fotorelację z losowania ;)


Gratulacje Zaklinaczko Słów!


środa, 30 września 2015

Kocia spódnica

Pamiętacie spodnie w koty? Po ich uszyciu został mi kawałek tkaniny, wręcz idealny na spódnicę dla mnie. I tak pewnego dnia (mieliśmy wtedy wyjeżdżać na urlop, ale auto trafiło do naprawy i wyjazd się opóźnił) powstała bez wykroju, bez kieszeni, ze ściągaczem i gumką w pasie Kocia Spódnica.



 Jak to się stało:
- dwa kawałki materiału, bez zaszewek, wycięte tak, aby było "wcięcie i zgięcie" ;)
- dół jeden raz podwinięty i podszyty ściegiem prostym (ścieg dość wysoko od brzegu, bo im bliżej dołu tym większa "falbanka" robiła się z krawędzi
- w pasie czarny ściągacz i gumka
- wszystkie krawędzie wykończone ściegiem owerlokowym (oprócz dołu)

Z pół metra bieżącego tkaniny za ok. 18zł powstały spodnie i spódnica - jak dla mnie dobry wynik ;) (oczywiście nie wliczam kosztów ściągacza i gumy :))


Szał szyciowy to to może nie jest. Myślę, że poziom trudności uszycia takowej oscyluje gdzieś w okolicach 1 pkt. (w skali od 1 do 5 gdzie 1 to "nawet z zamkniętymi oczami i ręcznie Ci się uda" :))

I jeśli myślisz, że Tobie i tak się nie uda, to mówię, że się mylisz. Zrób to! Polecam, bo moja jest bardzo wygodna i jestem z niej zadowolona.

A na koniec przypominam i zapraszam:

http://szufladawbloku.blogspot.com/2015/09/bekitny-czyli-candy-nr-4.html

sobota, 19 września 2015

Błekitny, czyli candy nr 4

Uplotłam go dwa tygodnie temu, ale długo czekał na sesję fotograficzną. Dzisiaj doczekał się i oto prezentuję go w całej okazałości.


Jak widać jest błękitny, z uszami i pustką w środku.



Ale jeśli chcesz ją zapełnić to bardzo dobrze się składa, bo koszyk powstał z myślą o kimś z Was i szuka domu.

Co trzeba zrobić, aby zostać właścicielem Błękitnego:
- zostaw komentarz pod tym postem z informacją czym wypełnisz koszyk jeśli zamieszka z Tobą,
- zamieść na swoim blogu baner (ostatnie zdjęcie) z aktywnym linkiem do mojej strony,
- zapraszam do obserwacji SZUFLADY W BLOKU (będzie mi bardzo miło).
Osoby bez bloga proszę o pozostawienie maila.



Zabawa trwa do 3 października. Po tej dacie zostanie wyłoniony zwycięzca.


Zapraszam serdecznie :)




środa, 19 sierpnia 2015

Zielony ściągacz

... czyli dresówki ciąg dalszy :)
Kiedy zamawiam tkaninę na ubrania zawsze zastanawiam się co z niej uszyję i jak ma to coś ostatecznie wyglądać. W przypadku tkaniny dresowej wybierałam od razu ściągacze. Kiedy przyszła paczka zdziwiłam się ogromnie widząc kolor intensywnie zielony. Przypomniałam sobie, że zamawiałam żółty, czarny, szary... ale zielony? I to taki?
A jednak! Zamówiłam i najwidoczniej przemyślałam to (choć potem zupełnie wyparłam z pamięci), bo do jasnej szarej dresówki pasuje idealnie :) Taka oto jest historia galotek dla Najmłodszego :)



Bonusowo zbity łokieć. Najmłodszy właśnie opanował sztukę jazdy na dwóch kółkach, a jak wiadomo bez przelanej krwi się nie liczy ;)





Do uszycia użyłam: 
dresówka pętelka szary melanż jednolity
ściągacz dresowy prążkowany
gumka na pas
wykrój - zrobiłam sama (ten sam co przy spodniach w koty).
 

niedziela, 9 sierpnia 2015

Szorty origami

Witam :)
Lato nie sprzyja blogowaniu. Zupełnie nie po drodze jest mi do zasiadania przed komputerem i pisania. Nie oznacza to jednak, że nic w tym czasie nie powstało. Dzisiaj nadrobiłam zaległości i zrobiłam zdjęcia, więc powoli będę uzupełniać blog. Zaczynam od szortów, które uszyłam dla siebie. Tkanina to dresówka w śliczny wzór - pierwsze origami jakie nauczyłam się w życiu robić, to były właśnie takie łódeczki :)


Wykrój stworzyłam sama na podstawie innych spodni.


Wnętrze kieszeni jest z tkaniny bez wzoru, tak samo jak ściągacz w pasie. Dół każdej nogawki zawinęłam bez podszywania i przeszyłam w czterech miejscach.


Przy okazji na sesję załapała się bransoletka, która powstała z resztki bawełnianego sznurka :)



Nieskromnie powiem, że je uwielbiam. Są bardzo wygodne i idealnie sprawdzają się przy aktualnych temperaturach :)

Pozdrawiam Was serdecznie. Nie dajcie się upałom i do następnego (mam nadzieję szybszego) wpisu :)


czwartek, 2 lipca 2015

Pierwsze koty za płoty

Bardzo długo przymierzałam się do zakupu tkaniny dresowej. Teraz wiem, że zdecydowanie za długo. Moje wszelkie wątpliwości, że będzie mi się źle szyło na zwykłej maszynie, że się nie uda, że nie ma niczego ciekawego do kupienia okazały się tylko niepotrzebnym balastem, którego już się pozbyłam.
Dzięki pomocy Pauli udało mi się zakupić tkaniny, wzięłam się do szycia i tak powstały pierwsze spodenki dla Najmłodszego.



Ten model szyje się bardzo przyjemnie i co najważniejsze szybko. Wszystkich, którzy chcą spróbować swoich sił odsyłam TU.


Najbardziej jestem dumna z kieszeni. Na początku nie wierzyłam, że się uda, ale bardzo chciałam je uszyć, bo dla Najmłodszego są one dość ważne (przydają się do transportu piasku, kloców lego itp.)



 

Jeszcze jedno zdjęcie środka i...


... na koniec najlepsze: zdjęcia z modelem!



Co myślicie?
Pozdrawiam i do następnego ;)

piątek, 12 czerwca 2015

Zastój?

Dzisiaj przeczytałam u Creaturry "Czasami szydło/druty, czasami maszyna, a czasami wielkie nic. Tak to u mnie bywa."
Ja na drutach od dawna nic nie robiłam, ale co do reszty wszystko się u mnie zgadza. Ostatnio zastój. Może przesadzam, ale źle mi jak nie mam niczego "na tapecie". Póki co spódnica czeka na przeróbkę, bluzka jest już po, ale są to tak drobne i mało ciekawe rzeczy, że nie będę Was zanudzać.

Na tą chwilę podsyłam Wam zdjęcia poduszek, które powędrowały do pewnej miętowej sypialni.




Może ten zastój to znak, że czas zabrać się za większą rzecz. Wykrój oraz materiał leżą i czekają, a sukienka sama się nie uszyje (sprawdzałam :P).

Pozdrawiam!

niedziela, 31 maja 2015

Dywan

Dzisiaj krótko i treściwe.
Ukończyłam mój, jak do tej pory, największy projekt szydełkowy: dywan z bawełnianego sznura.


Zużyłam:
5 motków sznurka, długości ok. 50-60 m, grubość 5 mm (250g/motek)
ok. 3 godzin czasu (zasiadałam do niego przez kilka wieczorów, po ok. 20 min.)




Dywan jest gruby, mięsisty i miękki. To ostatnie cenię sobie najbardziej, bo u nas często siedzi się na podłodze. Do tego jest ładny :) Naoglądałam się podobnych na wielu blogach i postanowiłam spróbować swoich sił. Z myślą "najwyżej spruję" dobrnęłam do końca, czyli w tym przypadku średnicy 80 cm (choć mogłabym jeszcze długo dziergać i powiększać go w nieskończoność).

Na koniec jeszcze tak modne ostatnimi czasy zdjęcia ze stopami :P



Jak Wam się podoba?

Pozdrawiam i dziękuję za Wasze komentarze!

niedziela, 24 maja 2015

Sznur i sznurek

Sznur panoszy się po mieszkaniu. Nic nie poradzę, że to tak bardzo wciąga. Kolejne koszyki się namotały. Nie wszystkie załapały się na zdjęcia, ale i nie ma co Was zanudzać ;) Ostatnie możecie podejrzeć poniżej.








Ogromnie podobają mi się te grube sploty :)
Będąc na fali szydełkowego szaleństwa, oraz będąc w okolicy dobrze zaopatrzonej pasmanterii (przynajmniej jeśli porównywać do pasmanterii w mojej okolicy) skusiłam się na cotton spaghetti oraz szydełko w rozmiarze 12 (!) - na tą chwilę największe w mojej kolekcji. Pierwsze próby za mną.
W porównaniu do sznurka bawełnianego spaghetti bardziej "ślizga się" po szydełku i łatwiej naciąga, ale co najważniejsze tak samo dobrze trzyma kształt.


Jak widzicie maszyny ostatnio u mnie dużo mniej. Uszyłam jedynie zagłówek w ramach mojego "szycia na odprężenie". I w tym wypadku był to bardzo mały projekt i bardzo szybki efekt, a najwięcej czasu zajęło składanie i rozkładanie maszyny :)


Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do motania sznurkowego dywanu, który na obecną chwilę ma ponad 60 cm średnicy, a ja nadal nie zdecydowałam jaką wielkość chcę osiągnąć docelowo ;)

poniedziałek, 11 maja 2015

Nocne szafki - sypialni cd.

Zaczynaliśmy od taboretów. Myślę, że nie tylko my jedni :P Taborety były pożyczone od rodziców i zamieniliśmy je po jakimś czasie na półki. Nie były złe, przynajmniej pasowały kolorystycznie do szafy.
Kolejnym etapem był remont sypialni. Totalna demolka i rozpoczynanie od nowa. W sumie tylko okno i kaloryfer pozostały, choć ten ostatni zmienił kolor na szary. Wtedy znowu wróciły taborety :P Tym razem białe. Problem z nimi był tylko jeden - mało miejsca, a my i książki przy łóżku trzymamy i budzik, telefon, kubek, krem, lampkę... Rozpoczęłam poszukiwania stolików idealnych. Takich z półeczką i może szufladką. Nie za małych i nie za dużych. W jasnym kolorze, drewnianych i nie za drogich. No i nie znalazłam. A w tym czasie Mężowi wykiełkował pomysł. Nie do końca byłam przekonana, ale odpuściłam, niech ma. No i jak ja teraz jestem zadowolona. Zobaczcie sami:






Skrzynki znalezione na olx.pl. Sprzedający dostosował się do naszych sugestii. Potem Mąż dorobił w obu półeczki i gotowe :) Co myślicie?

Do następnego :)

poniedziałek, 4 maja 2015

Majówka

Był odpoczynek, szycie i szydło.
Powstał kosz Koszysław I - pewnie nie ostatni. Uszył się też ciuch z wykroju z Burdy (wreszcie).


Efekt szycia postaram się wkrótce pokazać - jeśli uda się zrobić przyzwoite zdjęcia ze mną w roli modelki (to nigdy nie było i nie będzie łatwe).
A jak Wasz weekend?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...